Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 144 )

umyślnego, ażeby kapelusz koniecznie przywiózł przed wieczorem.
— Gabrusio! zawołała aptekarzowa, ciesz się.
— A czego mamuniu?
— Będzie dziś nowy kapelusz.
— Ach! dziękuję mamuni, rzekła całując ją w rękę — a jakąż ja dziś sukienkę włożę na wieczór?
— Białę z falbanami i bawetem.
— Ta trochę krótka.
— No, to wybierz sobie sama jaką chcesz.
— Macieju! zawołała potém aptekarzowa, okulbacz prędzej konia siwego, pojedziesz do Międzyrzyca.
— Kiedy bo! imościuniu! siodło popsute.