Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 143 )

rząd i siebie i familiją — nasza córka przy tém dochodzi lat, w których się koniecznie, chcąc zwrócić oko, stroić potrzeba. Czy rozumiesz mię waść?
Rozumiem, odpowiedział aptekarz wyjąwszy rękę z kieszeni.
— Kiedyż już rozumiesz, to cię zaklinam na twój urząd, (Farmacy się wesoło uśmiéchnął), żebyś dał piéniądze, a ja zaraz umyślnego posyłam do Międzyrzyca do mojej znajomej modniarki.
Musiał Pan Radzca uledz prośbom i naleganiom drogiej połowicy, która wycisnąwszy podziękowanie na jego twarzy, szybkim krokiem pobiegła córce wesołą opowiedzieć nowinę i wnet wysłać