Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 134 )

ry mię otacza i ostatni raz łechce przyjemnie, wprędce otoczy zimny grób mój, wiatr który listki porusza, niezadługo zaszeleści gałązkami suchego krzaku nad zimną głową moją. Jakże człowiek jest biédny! nie dla świata on tu na świat przychodzi, cierpieniem mu przeznaczoném cieszyć się musi, osłodą dla niego łzy wylewać! Nieszczęsny, kto w dręczącej boleści łzy żalu uronić nie może, kto kona na obcej ziemi, zdala od swoich! nad którego mogiłą nie westchnie kochanka ani przyjaciel. Gdybyż przynajmniej przy śmierci zapomnieć można o życiu! lecz ono właśnie przy schyłku najpowabniejszém nam się zdaje, jak pło-