Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 120 )

— A co, czy ja waszeciowi tego nie mówiłem onegdaj, rzekł starszy, że to cóś będzie, może nie ugadłem?
— Aha, ot i dziś zrękowiny, ale mojemu bratu mówiła szewcowa z Warszawskiej ulicy, jakby ona słyszała od służącej doktora, która to miała od Rózi, tej subretki Pretficów, że tego naszego, co to koło niej chodził szkaradnie odprawili.
— Takci to i ja słyszałem.
— Ale wasze nie słyszałeś, że on sam Pretfic, jakby jego bez drzwi wypchnął.
— Psii!!
— Dalipan prawda! a co to ludzie o tej pannie gadają.