Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 106 )

i zacząłem kaszlać, gdy mój młodzik, jakby znienacka cóś sobie przypominając, wykrzyknął, aż Jan wytknął na ten odgłos, z drugiej stancii głowę.
— Ach! cóżto? jeśli się nie mylę, jegomość cóś tam chodziłeś szalenie koło panny Emilii! ha! ha! ha! a to śmiesznie! no i cóż! jakże to było? zmiłuj się powiedz.
— Co takiego? przebąknąłem zmięszany, cóż mam panu powiedzieć?
— Jak to było przecie?
— Ale ja nie wiem o co się pan pytasz!
— Jakże? czyżeś pan nie starał się o pannę Emiliję?