Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 85 )

płótnem pokrytą, ciągnioną od chudych koni olbrzymiego wzrostu. Z ciekawością właściwą nam mieszkańcom małych miasteczek, wpatrywałem się w stojący pojazd, i widząc wychodzącego zeń posuwistego mężczyznę, domyśliłem się iż to być musi daleki kuzyn Pretfica, spodziéwany oddawna.
Przeczucie jakieś straszne niespokojnym mię czyniło, i na piérwszy rzut oka lękałem się znaleźć w nim rywala. Z niechęcią widziałem, jak od kilku lat zawartą bramę usiłowano otworzyć, lecz napróżno, bo klucza nie było. Spostrzegłem później biegnącego ślósarza skórzanym fartuchu i wełnianej szlafmycy, który ułatwił tę prze-