Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 49 )

czarny, którego połowę utracił w ważnych dla ludzkiego apetytu usługach, rozchodzi się na skronie i tył głowy, niezakrywając wcale połyskującej klassycznej łysiny. Aptekarz Farmacy, którego mowa pełna migów i frazesów tak mocno zastanawia słuchacza, charakterystyczną narodową miną, okazuje, iż był niemcem; a ta porcelanowa fajka, z której od dwóch godzin wyciąga niebieskawe dymy, wcale się mojemu twierdzeniu nie sprzeciwia. Za nim postępuje żona w pliuszowym kapeluszu i ciężkiej chustce, witająca (dla oczu ludzkich) bardzo uprzejmie gospodynię domu. Córka jej Gabryela powolnym krokiem za