Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 189 )

— Jak sobie chcecie,mówił Bomba, ale zaręczam, że nie widziałem jeszcze Burmistrza, idącego z większą attenciją.
— I fi! nie gadaj pan mi o tém! przerwała Aptekarzowa — pan Burmistrz nie przyzwoicie sobie postąpił — nie zaprosił nikogo na wieczór tylko samych Pretficów; jakbyśmy my nie umieli się znaleść w towarzystwie. A potém — cóż to za wielka osobliwość ten pan Stolnik Słomka, co to przyjechawszy stanął u niego!
— Zdaje mi się jednak, że i państwa proszono.
— O! nie — to ci mądrzy ludzie, chcieli tylko żebym im dała moją córkę, dla zabawy tej tam lalki,