Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 127 )

dza. Pan wiesz, że moja córka zalot nie cierpi.
— O tém nie wiedziałem! rzekł usiłując wstrzymać się od śmiechu Aptekarz, o tém nie wiedziałem.
— Ale tak jest w istocie, to już taki charakter, odpowiedziała niedomyślając się żartu Burmistrzowa — ona Bogu duszę winna nieboraczka, ani myśli o światowościach, a tém mniéj o małżeństwie.
— Otto proszę, przerwała z głośnym śmiechem gospodyni pani Aptekarzowa — co też to Jejmość mówisz, taka dobra Jejmościna córka jak i druga! — Niewinniątko! ot to!
Już usta na odpowiedź otwierała obrażona urzędnikowa, gdy do-