Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/134

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 126 )

twarzą do Aptekarza, jakem żywa, tak to prawda.
— Ale daj pokój moja pani, odpowiedział zaczepiony, całe miasto wie dobrze, że on się stara o Pannę Emilią.
— A jeszcze też, przerwała odwracając się z niechęcią piérwsza, od czasu kiedym z moim mężem miała iść do rozwodu, podobnych bredni nie słyszałam. Cobym że przecie miała za przyczynę udawać lub dyssymulować?
— No! no, niech i tak będzie, odpowiedział powierzchownie przekonany Aptekarz — a córka pani cóż na to?
— Juściż to wie całe miasto — pogardza nim, najwyraźniej pogar-