Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/127

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 119 )

bami, i uniknąć ich rozmowy i towarzystwa, gdy w tém przed sobą ujrzałem nagle pana Burmistrza Puksztę z żoną i córką. Pierwszy rzut oka na pannę Klementynę, przypomniał mi to wszystko, co od początku świata o kokietkach napisano, i mimowolnie ruszyłem ramionami.
Suknia jéj na pozór bardzo skromnie leżąca, była tak ułożona, że wszystkie wdzięki kibici, i kształtna, wysznurowana nóżka w całym blasku pokazać się mogły. Duża ale lekka chustka, usilnie zdawała się ukrywać, to czego nikt śledzić nie chciał. Pasek starannie opięty, okazywał szczupły i wysmukły stanik, a szyja biała wprawdzie,