Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 113 )

można było rachować. Wyobrażenia o honorze i niezawisłości, tak były u niego wygórowane, iż najmniejszą urazę, za niedarowany grzech uważał. Lubił gdy go chwalono, ale się źle bardzo, za to odwdzięczał; bo nudził zwykle chwalących ciągłemi rozmowami i zdaniami, pytając zawsze na końcu: — A co? a czy źle? aboż nie pięknie? — Czyby to Waszmości przyszło do głowy? i tym podobnie. — Gdy kto zachorował, szukał on natychmiast lekarstwa, w płodnéj swojéj wyobraźni; rozmawianoli o historyi — on opisywał zawsze jedne wypadki i dokładał do nich własne ozdoby. Wszystkie rzemiosła raz widziane, z gruntu