Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/113

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 105 )

jąc ramionami, a zwracając oczy dostrzegłem chłopaka, pogrążonego w zapopielonym kominie, z ogromnie otwartymi ustami i skazówką w ręku, powtarzającego z całym zapałem młodzieńczego wieku — b-a, ba; c-a, ca i t. d.
Patrząc na jego usta, otwarte z całej siły, przypomniałem sobie wyrażenie greckiego poety, wyśmiewającego ludzi: szeroko otwierających usta, aby dąć w mały flecik!
Wchodzę nakoniec, do owego sławnego żartownisia, rozumiejąc iż go zostanę nabiérającego sił nowych, nad butelką, lub w łóżku — o podziwienie! Pan Bomba czytał także! O! pomyślałem, nic