Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/111

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 103 )

o zaczętej robocie, zapomniał sam o sobie, i żył cały w książce.
Nazajutrz po tym dniu, wstąpiłem idąc mimo do Pana Farmacego. W aptece subjekt czytał nowy jakiś romans rozparłszy się na krześle, i dziwne czynił miny i gesta, a obok mały chłopiec syllabizował na obdartym szpargale. Ten widok tak mnie rozśmieszył, że niechcąc miłych marzeń obudwu przerywać, wyszedłem równie cicho, jakem się był wcisnął i śpieszyłem do Pana Bomby. Tu niespodziewając się wcale przerwać nikomu czytania, wszedłem z hałasem; ale z podziwieniem moim, chociaż się okna zatrzęsły, i butelki stojące niedaleko zachwiały,