Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/106

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 98 )

ła się na niego patrzeć mile, krew wzburzyła się w moich żyłach, głowa boleć zaczęła, przywitałem się zimno i usiadłem w ciemnym kątku. Zapomniano całkiem o mnie, nikt ze mną nie mówił, ja dumałem sam z sobą i bawiłem się dewiskami; po krótkiej nakoniec chwili podniosłem oczy, spojrzałem na rywala, i struchlałem — miał wstążeczkę orderową!!


Wielki świat małego miasteczka T.1 p.98 ilustracja.png