Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Roboty i prace.djvu/291

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    bym miała taić przed tobą, że mi się dosyć podobał?
    — Przyznajesz się więc nawet...
    — Jak widzisz...
    Ze swéj strony gospodarz, wziąwszy na cygaro Piętkę, wyśmiéwać się począł z niego, iż się zarzekał nigdy nie dać uwieść nikomu, a przecież pono padł ofiarą oczek panny Eulalii. Piętka się namarszczył trochę.
    — Jak bo to wy łatwo zaraz posądzacie o amory, byle kto z kim kwandrans rozmawiał, rzekł sucho. Poznałem pannę Eulaliją niedawno u Płockich. Jest mi bardzo sympatyczną, przyznaję, ale nie idzie zatém, żebym był podbity, a pan Julijusz ma dla niéj świetniejszą partyją...
    — Tak, ale ona sobie z niéj żartuje.
    — Z Płockim żartować nie można, odparł Piętka.
    Stosunek pana Nurskiego do Płockiego był dla Oresta zagadką. Byli z sobą, jak się zdawało, bardzo dobrze. Nurski uwielbiał genijusz kuzyna i głosił jego pochwały. Oboje zdawali się dlań wylani, w tym jednak razie okazywali się jakby z chętką opozycyi.
    — Tak to panie, rzekł Nurski, Płocki nie łacno z siebie da żartować, jest energiczny... ale panna Eulalija ma téż nie mało charakteru...
    Na tém się skończyła rozmowa, w kilka chwil późniéj jednak, Nurski szepnął poufnie Piętce na ucho.
    — Lalka do nas regularnie w czwartek przy-