Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/81

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


uważać za najpiękniejszą część człowieka, serce jest tylko muskułem będącym środkiem cyrkulacji? — krzyknął Gustaw — nie chcę medycyny!
Adam się rozśmiał. — Biedny poeto! to, coś słyszał, jest jeszcze niczem! Wieleżby to rzeczy straciło urok dla ciebie, gdybyś je widział na anatomicznym stole.
— Odtąd, — przerwał mu poeta — będęż mógł kiedy wyrzec słowo tyle znaczące: serce? będęż mógł kogo chwalić z serca dobrego, ganić ze złego, gdy w obu krew jest tylko niepodległa woli, krew i nic więcej? Gdzież jest dusza? — zapytał nagle.
— Wszędzie i nigdzie — odpowiedział mu Adam — między duszą i ciałem pośrednikiem są nerwy, a ich ogniskiem jest mózg.
— To jedno mnie nie oburza — rzekł Gustaw, — uderzając się ręką po czole — tak! czuję, że tu jest dusza moja.
— Zapytaj się kobiet, one ci powiedzą, że dusza ich jest w sercu, że ją tam czują.
— To być może.
— Ale jakżebyś się zdziwił, biedny Gustawie, jakby ci profesor w tym domku duszy twojej pokazał np. most Varolla i siodło tureckie, piękna nomenklatura! Gdybyś poznał, Gustawie, człowieka, jak my go znamy, spadłbyś z wysoka na ziemię! gdybyś widział, jak drobne