Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gąbczasty nie trawi i nie wydaje chylu myśli; pije myśl z cudzych czynności, jak pijawki krew z drugich, i gotową już żyje. Tacy ludzie po miastach są pierwszymi prozelitami mody; żaden węzeł chustki z frankfurckiego żurnalu, żadna barwa, którą się podobało pomazać rysunek paryskiemu iluminatorowi, nie przewinie się darmo przed ich oczyma — muszą się ustroić jak moda każe; prędzej daliby się powiesić, niżby zezwolili na złamanie w czemkolwiek prawodawstwa tej królowej. Elegant małpa tem się różni od innych elegantów osłów, cieląt i lisów, że nigdy mody nie daje, ale ją tylko bierze.
Na wsi homo troglodytes starannie wywiaduje się o odmianach, jakie zachodzą u sąsiadów, aby je przejąć najniezgrabniej. Uważaj tylko. Sąsiad kopie rowy, bo ma błoto do osuszenia; on zabiera się i pędzi rów po suchej łące, bo — powiada — nic lepszego nad rowy! rzecz zbawienna! I kopie rów, który zostaje suchy i trawą zarasta; dziwi się potem, że się to na nic nie zdało, łaje sąsiada — a któż mu winien? — Sąsiad sieje wcześnie, i on sieje wcześnie; sąsiad zbiera, on traci — odtąd nigdy już wcześnie nie sieje, i narzeka na sąsiada i na wczesną siejbę. — Sąsiad stawi wiatrak, i on stawi wiatrak — tamten na górze, ten, że nie ma góry, w dole między lasami — stąd naturalnie wiatrak jego stoi, tamten się obraca, a wiatraki na wieki łaskę straciły i t. p.