Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


myśl moja żyje. Chrześcijanie, oni wierzą w Chrystusa, dlatego, że nauczył pokory, dobroczynności, litości, miłości, które oni wszystkie odnoszą do siebie; ja wierzę w Chrystusa, żeby spełniać jego naukę, oni tylko, żeby z niej korzystać. — Dla nich poezja, ta rajska muzyka duszy, która unosi wysoko i do reszty odrywa od świata, jest niepojętym szmerem, w którym cenią gładki ton i melodję, lecz myśli nie rozumieją, zapału nie czują. — Oni wierzą w swoją duszę, bo ona obiecuje im życie na przyszłość; lecz za życia ziemskiego pętają ją w ziemskie rozkosze, zabijają ją w sobie, dręczą i starają się użyć wszystkich rozkoszy bydlęcia, dopominając się potem jeszcze życia, które obiecano aniołom. — Któryże z nich był kiedy poetą? żaden, bo myśl ich błądzi tylko koło siebie, jak nić jedwabnika; jeśli który przypadkiem usta otworzy, śpiew jego będzie tylko dla siebie, o swoich bolach, swoim losie, swoich rozkoszach, — tylko o sobie i swoich. Nigdy nie poleci on dalej, a myśli jego mętne, brudne, przesycone kałem, w którym ci wychowańcy trzody Epikura tarzają się, będą opiewać niebo nawet z ziemskiemi rozkoszami, jak gdyby w niebie inna była rozkosz nad miłość dla wszystkich, i to zlanie się dusz, które miljony miljonów ludzi połączy w jedną całość z Bogiem!