Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/296

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zmysłów, zgodziwszy się po kilka groszy od sztuki; a Broor nie posiadał się z radości, że mógł cokolwiek ukradkiem zarobić.
Lecz wkrótce z wzrastającą ceną jego obrazków, nauczyciel i jego żona coraz ściślej pilnować go zaczęli, tak dalece, że mu na zarobek i chwili czasu nie zostawało. Biedny chłopiec odsobniony, zamknięty, wygłodniały, uciekł nareszcie z tego więzienia przy pomocy towarzyszów; lecz nagi prawie, głodny, nieznajomy, nie wiedział sam co zrobić ze swoją swobodą. Poradził sobie poetycznie i dziecinnie: — kupił za kilka groszy, które miał przy sobie pierników i ciast, i z tem poszedł się usadowić w chórze kościelnym.
Tu poznany został i doprowadzony do nauczyciela, który przelękniony utratą swojej kury o złotych jajach, na przyszłość obiecał mu lepiej się z nim obchodzić.
I dotrzymał słowa! Zaraz mu ofiarował wspaniały łachman wytarty z swojej sukni i nakarmił go szczątkami całotygodniowej kuchni. Uradowany, że nie cierpiał głodu i nie trząsł się od zimna, Broor jeszcze gorliwiej wziął się do roboty i pracował. Hals drogo przedawał jego malowidła, a jemu nic z tego nie dawał, wmawiając, że jedzenie i suknia stara wielkie obowiązki wdzięczności wkładają na niego!
Ciągnęło się to długo — lecz Adrjan dowiedział się nareszcie o cenie swoich robót, wymknął