Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/294

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie jestże to los jedwabnika, którego nić służy królom na szaty, a ten co ją uprządł, ginie nieznany, owinięty nią dokoła?
Po śmierci, po śmierci w szpitalu, w nędzy, po śmierci z głodu i rozpaczy, po okropnej śmierci niezrozumianego od świata poety, opuszczonego od ludzi człowieka, po śmierci zjawiły się nagrobki i laur wyrósł na grobie.
Przykryto marmurami nędzarza, ogłoszono sławą i zaszczytem kraju tego, który tak daleko szukać musiał napróżno garści złota, wyżej cenionej od jego genjuszu?
Mnóstwo jest przykładów poetycznego życia i myśli między malarzami, — któż ich nie dojrzy w dziwacznym testamencie malarza Heimskeck, który zostawił fundusz na wyposażenie co rok jednej dziewczyny z warunkiem, aby państwo młodzi tańczyli na jego grobie. Prawdziwie poetyczna dobroczynność. Niemniej poetycznem jest życie Tintoreta, sławnego współzawodnika Tycjana; — odmówienie przyjęcia orderu św. Michała, podarunki obrazów, mogących mu zysk wielki przynieść przedażą, nauka dana malarzom flamandzkim, sam sposób malowania pełen ognia, lubo genjalnie niedbały, odkrywają duszę poetyczną, całkiem w dziełach swoich i w sobie żyjącą.
Mijając już skąpego Rembrandta, który całą energję duszy poświęcił zbieraniu złota, mijając