Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/280

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w tem sprawić jak kawał kloca, niepożyteczny na nic sobie, krajowi i swoim. Nieświadomy zwyczajów przyjętych, często przeciwny opinji i zdaniom upowszechnionym, niepodobna, żeby tą wielką różnicą uczuć i sposobu życia nie ściągnął na siebie powszechnej nienawiści. Wszystko, co człowiek czyni, niedołężnem, bezrozumnem być musi, chceszli jedną głową ten strumień zatrzymać, daremnie! lepiej jak Tymon wynijdź na pustynię i żyj tam z mądrością swoją!«
Te słowa Erazma pełne są prawdy. Sam pełen myśli czuł on jaka jest różnica człowieka, który żyje wewnątrz siebie, od tych, którzy żyją tylko zewnętrznie, czepiąc się świata. Ten jest jako drzewo samotne, tamci jako bluszcz na skale. Oni nie wychodzą nigdy o swojej sile z pospolitego życia, starań i wypadków.
Nie pierwszy Erazmus postrzegł tę nieużytność do materjalnego życia dumającego ludu, widziano to dawniej, patrząc na filozofów i poetów. Antystenes okryty łachmanami, przez które duma jego wyglądała, ubogi a próżnujący, odosobniony od reszty ludzi, wyrzucony z ich koła, stworzenie anormalne; Djogenes grzejący się w beczce na słońcu, który umyślnie przeciwił się wszystkim przyjętym świata zwyczajom, stawili na to przykłady i dowody. Wielu takich, nie potrzebując wreszcie obcych im zupełnie ludzi, zakopywali się na pustyni, w której