Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/206

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przymięszała. W godzinę byli sobie tak znajomi, jak gdyby od dzieciństwa z sobą razem żyli, chociaż nie wiedzieli nawet swoich nazwisk, a gdy już trzeba było rozstać się koniecznie, pożegnali się, pokazując sobie oczyma, jak im smutno się było rozstawać. Na progu zamienili adresy i Gustaw odszedł wesoły z tej znajomości, mówiąc do siebie:
— Czemuż moja Marja nie czyta Shakespeara?




XI.
Łucja.

Cnota skarb wieczny, cnota klejnot drogi.
Tegoć nie wydrze nieprzyjaciel srogi.
Nie spali ogień, nie zabierze woda, —
Nad wszystkiem innem panuje przygoda.
Kochanowski, Ks. II. III.

— Jakąż śliczną zrobiłyśmy znajomość, moja droga mamo, — wołała Łucja, klaszcząc w ręce i skacząc po sali.
— Cieszę się bardzo, moje dziecię, że ci się ten pan tak podobał, ale wstrzymaj się z tym zapałem, póki się o nim nie dowiemy cokolwiek.
Wstrzymaj się! Słowo starych, słowo zimne. Powiedz sercu poetycznemu młodej dziewczyny, powiedz zapaleńcowi młodemu: wstrzymaj się! — Słowem je zatrzymać, jest to chcieć palcem