Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/202

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w tem niebie poetycznem pierwszych chwil miłości? — To pytanie, na które nie mógł inaczej sobie odpowiedzieć, jak przeczeniem, uczyniło go niespokojnym. — Więc mógłbym być szczęśliwym? — rzekł sam do siebie — tylkom szukać i znaleźć nie umiał!




X.
Shakespeare.

Idąc mimo libraryją
Kędy mądre księgi biją — —
Kochanowski, Fraszki, Ks. III.

Gustaw pojechał do miasta, już się nudził, choć był na wsi ulubionej. Wszystkie dumania jego przerywała żona, pytając co chwila, czy nie chce jeść? i tak mu dokuczyło to staranie zwierzęce, bez żadnego pokarmu duszy, bez tej rozmowy poufałej, której z żoną o innych rzeczach jak o nudnych szczegółach domowych prowadzić nie mógł, — że wyjechał. Wiózł znowu swoje poezje, swoje roboty do druku, ale nie tak jak wprzódy, kiedy im musiał szukać ojca, coby je na wiatr kosztem swoim wypuścił. Teraz wiózł je z posagiem, gotów zapłacić za nie. Zaraz go też księgarze inaczej przyjęli. Ten sam żółty, z ryżemi bakenbardami i wygryzionemi usty,