Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/194

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


niespokojny zdawał się zgadywać, od kogo był. Marja dawno już o tem wiedziała, rozpieczętowała powoli, uśmiechając się, zbladła czytając, dokończywszy pochyliła się, krzyknęła i omdlała.
Rzucono się ratować, Gustaw list porwał. Był to list Olesia oznajmującego im, że się zastrzeli. Drugi list pana Werner pisany w okropnym gniewie, wyklinał córkę i zięcia; — Gustaw nie pokazał go Marji.




VI.
List Olesia.

Ledwie się znajdzie, kto ciało pogrzebie!
Takim ja chcę być przyjacielem tobie,
Lecz wolę, że ty płaczesz na mym grobie!
Kochanowski, Ks. I. IX.

Żegnam cię, Marjo, tego samego dnia, któregom cię miał słodkiem imieniem żony powitać, żegnam cię, bo kochasz innego, bo nie chciałaś być moją. Żegnam i życzę ci szczęścia, tyle szczęścia, ilem sobie marzył przeżyć z tobą. Dziękuję ci i za kilka chwil nadziei. Bądź zdrowa! Gdy ten list odbierzesz, ja już żyć nie będę. — Bądź zdrowa!