Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/178

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Ja bardzo mało piszę.
— To szkoda! wieleśmy słyszeli o Jego talencie. A bajek pan nie pisze? nie! To piękna rzecz także, ja napisałem ze sto bajek czterowierszowych i bardzo je chwalą. Piękne są bajki Krasickiego, czy znajome? a Niemcewicza czytał Pan? Ja to wszystko mam w swojej biblioteczce. Nie chwaląc się, moja biblioteczka z samych klasycznych dzieł zebrana, do trzystu tomów wynosi. Niedawno dostałem dzieło Robinsona Crusoe! Pan Dobrodziej ma też zapewne bibliotekę?
— Bardzo małą! kilka tysięcy tomów.
— I to mało! To ogrom. — Proszę Pana, czy Pan ma w swojej bibliotece Powieści Hrabiny Mostowskiej i Wyspiarza południowego morza?
— Nie pamiętam prawdziwie i bardzo wątpię.
— Ja to się mogę dobrą pamięcią pochlubić! Nie mówię, że cały katalog moich książek posiadam, ale wierszy też umiem mnóstwo. Zna Pan Odę do Priapa? umiem ją na pamięć. Zna Pan te wiersze dowcipne o pożarze lubelskim? umiem je na pamięć. Zna Pan przedmowę Korsaka do Baki, — umiem ją na pamięć, a do tego wszystkie własne oryginalne bajki i wiersze różne.
— Bardzo winszuję i, — odpowiedział Gustaw uśmiechając się — piszesz pan wiele?
— Dosyć dużo! najwięcej powinszowań,