Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i w rozumieniu swoich parafjanów uchodzi za olbrzyma, za istotę wyższą, za wyrocznię nieomylną w rzeczach literatury. To dowodzi jak łatwo nasza mało czytająca publiczność imponować sobie daje. Niema podobno okolicy bez takiego poety. Do niego należy uczcić każdy wypadek wierszem pochwalnym lub wyszydzić satyrycznym, on podaje potomności ośmio- i jedenastozgłoskowemi wierszami wiadomości o wszystkich urodzinach, chrzcinach, uroczystościach, on poetyzuje i unieśmiertelnia awanturki miłosne i t. p. Jest to zaiste ważna na wsi figura. Spojrz jak go się boją, jak mu się kłaniają, jak go poją, jak go karmią, jak go grający rolę mecenasów protegują!! A on jakże czuje wielkość swoję, jak się dmie, jak wielkiemi łokciowemi wyrazami zdania swoje nieomylne wyraża. Spojrz tylko, a poznasz go zaraz w tłumie. Uśmiechają mu się wszyscy; witają go, młodzież go otacza, starzy grzecznie kłaniają, co tylko powie z reguły przyjmują, że doskonałe; i śmieją się, śmieją, poklaskują! Szczęśliwy! wprawdzie, gdy tylko za drzwi wynijdzie, różnie tam różni o nim prawią, ale w oczy taką mu cześć oddają! Czyż nie dość? — Poeta wiejski dziś jest jeszcze w zupełnej i szczęśliwej niewiadomości obecnego stanu literatury. Jego biblioteka składa się z przeszłego wieku wysoko wielbionych arcydzieł, a mianowicie z Krasickiego, Węgierskiego,