Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ale gdy przybył, zastał tylko całun w sali, a na całunie ciało staruszki i żółte świece pozapalane, i księży, i cały orszak kruków, który za sobą śmierć prowadzi. — Staruszka dniem wprzódy umarła.

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ.