Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Drugi i trzeci znajomy wpadli potem na Gustawa z powinszowaniami; każdy mu patrzył w oczy, chcąc widzieć zmianę losu na jego twarzy, ale twarz jego była smutną, bo sobie przypomniał Marję.




XXIII.
Zemsta.
Za jednego krzywdę
Oni się wszyscy wzięli.
Kochanowski, Odprawa postów greckich.

Kiedy Gustaw opowiedział staruszce całe swoje życie i swoję miłość dla Marji, swoje przyjęcie ostatnie i charakter pana Werner, i wypadek, który go wygnał z ich domu, podniosła się na kanapie, oczy jej zaświeciły i zawołała:
— Teraz pojedziesz do nich, weźmiesz kocz nowy, kupisz konie, ubierzesz się najwytworniej!
— Po cóż? zapytał Gustaw, — ja Marji nie chcę!
— Ani ja dla ciebie! odpowiedziała staruszka. Ale potrzeba, żebyś ich trochę nawzajem upokorzył, ich co cię tak dumnie przyjęli, potrzeba, żebyś im pokazał, że jesteś bogatszy od nich, że nic nie potrzebujesz, potrzeba, żebyś im pozawoził prezenta, gdyż tym ludziom, jak widzę, prócz jednej pani Werner, prezentami można