Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/125

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XX.
O miłosnych przysięgach.
Skąd tę niestałość białogłowy mają,
Że się jako wiatr letni odmieniają?
Kochanowski, Ks. I. XV.
— Ale co komu rzecze białogłowa,
Pisz jej na wietrze i na wodzie słowa.
Tenże, Fraszki Ks. I.

Tu zastanowić się musim nieco nad rzeczą dotąd prawie nieroztrząsaną, a jednak wielkiej wagi będącą: nad miłosnemi przysięgami, ich świętością, wagą i trwałością. Zaczem proszę o chwilę cierpliwości, a zaręczam, że długo mówić o tem nie będę, bo wiem, jakie to moim czytelnikom przykre może wzbudzić wspomnienie. Przysięgi te uważane są pospolicie w jednym stopniu z temi, które codziennie z ust człowieka wychodzą: bez żadnego celu i wagi; i bardzo słusznie, bo w wszystkich przysięgach miłości niema ani kropli sensu. Można komuś przysiądz wierność, ale miłość!?... Ona wchodzi i wychodzi z serca niewiadomym sposobem, wzrost jej nietylko od człowieka zależy. Jest to rodzaj gorączki pochodzącej z przyczyn zewnętrznych i schodzącej podobnież. Możnaż przysięgać, że będziem całe życie mieli gorączkę? Przysiądz, że się będzie kochało, jest to przysięgać po pijanemu, że się nigdy nie wytrzeźwi,