Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Podróż króla Stanisława Augusta do Kaniowa.djvu/285

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    koniec w domu miasteczka starego jednym, kilka partij bilardu przegrawszy, koło godziny piątéj wyjechałem do noclegu królewskiego. — »
    Król w Lincach stanął około piątéj, nie dla tego by późno wyruszył, bo o ósméj był już na koniu; ale dla zwykłych w podroży zwłok i ceremonjałów. W Czerniawce spotykali go lud, kahał, cechy, i sam Wróblewski cześnik Kijowski dziedzic miejsca. Ten chcąc uczcić przybycie królewskie, kazał ludowi sypać kwiaty po drodze i wywoływać Vivat Król, ale w najlepszych chęciach o mało kłopotu nie stał się przyczyną, gdyż rzucanie kwiatów i tumult ludu tak konie królewskie rozhukał, że nie byliby ich mogli powstrzymać furmani, gdyby koń samego p. cześnika równie rozhukany nie wpadł między cugowe, nie zmięszał ich i nie zatrzymał. Cześnik Kijowski utrzymywał późniéj, że to uczynił umyślnie narażając życie dla ocalenia króla, ale hr. Plater widocznie wierzyć temu nie miał ochoty. W Czerniawce we dworze przyjęli króla państwo cześnikowstwo, córka ich i przyszły zięć szambelana Mierzwiński. Śniadanie zimne i nieco przygotowanego obia-