Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Pod włoskiem niebem.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I.
Amor, ch'al cor gentil rato s'apprende,
Prese costui della bella persona,
Che mi fu tolta, e'l modo ancor m'offende.
Amor, ch'a null'amato amar perdona,
Mi prese del costui piacer sì forte,
Che, come vedi ancor non m'abandona.
Amor condusse noi ad una morte:

— Tak szedłem z pierwszego okręgu w drugi, mniej miejsca zajmujący ale więcej boleści, boleści co jęk wyciska. — Tu Minos zasiadł straszliwy, gromiący; on u wnijścia bada winę: sądzi i potępia przepasaniem. — Tak mówię, bo gdy dusza przeklęta przed oblicze jego przybywa, cała się przed nim spowiada; a ten rozeznawca grzechu — widzi na jakie miejsce zasługuje w piekle, i tylekroć przepasuje się ogonem, ile stopni w głąb piekieł znijść ma dusza. — Tłum zawsze przed nim, przychodzą, każda z kolei przed sąd, mówią, słuchają i lecą strącone.
— O ty, co przybywasz w boleści gościnę, — rzekł do mnie Minos ujrzawszy, zawieszając uroczyste sądy swoje. — Patrz jako wchodzisz, i w co ufasz, niech cię