Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Półdjablę weneckie.djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 117 —
Oggi figura,
Domani in sepoltura!

— Tak! tak! eccellenza! Szkoda i jego, i statku. Statek był dobry, chodził żwawo i lekki był jak piórko.
Konrad nic nie odpowiedział... Wysiedli na Rivie, a ledwie kilka kroków uszedłszy, dość żywo uczuł się potrąconym przez przechodnia i obejrzał...
Chłopak, który się o niego biegnąc uderzył, obrócił się także... niby znajoma jakaś twarz i rysy, ale których od razu przypomnieć sobie jakoś nie mógł, zastanowiły Konrada.
Odarte chłopię stanęło także i krzyknęło... Dopiero wtedy poznał pan swojego dawnego węgrzynka, ale »quantum mutatus ab illo!«
W istocie trudno było w znędzniałej; bladej, schudzonej istocie domyślić się żwawego, rumianego, wesołego dawniej chłopaka.
— Maciek — zawołał Konrad nie dowierzając oczom swoim — to ty?
— A! to ja! — ze złożonemi rękoma zbliżając się do niego krzyknął chłopiec, cały drżący z radości i uczucia. Pan tutaj? dawno?
— Od wczoraj!
— O mójże ty miły Boże! a toż szczęście, żem ja pana potrącił a napotkał, i że go oczy moje widzą jeszcze, a tak mi też tęskno było do was, ba! do wszystkiego... do wszystkiego.
— Cóż! jak ci tu Maćku? coś mi nieszczególnie wyglądasz? czyś chorował?
— Nie, nie, proszę pana, — jąkając się, rzekł Maciek z jakąś dumą; niczego mi, niczego, owszem dobrze, nawet bardzo, ale tak... mówią, że to człowiek chudnie przez to, że rośnie...
Spuścił głowę pomieszany, Konrad przybliżył się chcąc mu się lepiej przypatrzeć, z Maćka cień ledwie został.
— Spodziewam się, żeś miejsca nie stracił; możeś się nawet już i wyzwolił, i ożenił?
Maciek poskrobał się starym obyczajem po głowie.
— A! gdzie zaś! proszę pana, od onego to czasu dużo się, dużo zmieniło, ta i o ożeńku ani myśleć.
— Cóż się stało?
— E! panie, ta dziewka to nie półdjablę, ale djabeł cały, niech ją wciórnastki porwą, bodaj świata nie widziała!
— A nie klnijże tak Maćku!
— Co tu kląć, proszę ja pana? ja bym ją zabił, gdybym mógł, tyle się przez nią ucierpiało i cierpi.. A co majster na-