Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 3.pdf/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nie dopuszczono wewnątrz, albo zbyto jaką taką wymówką.
Inni przytomni otoczyli ich, w twarzach pokazując ciekawość i pytając cicho.
— Co niesiecie?
— Z czém wracacie?
Kanclerz posunął się ku Wojewodzie, chciał mówić; ale Zenowicz mu przerwał.
— Otóż nadspodziéwanie, rzekł prędko, Panowie Chodkiewicze —
— Nie dopuścili Was? spytał trzęsąc się Wojewoda.
— Owszem — byliśmy w kamienicy, mówił daléj Zenowicz, choć nieprędko do niéj się dostukali. Wyszedł przeciw nam Kasztellan z Wojewodą Sandomirskim i Starostą Borysowskim. Na zapytanie czyli swéj umowie zadość uczynią, odpowiedzieli —
— Cóż odpowiedzieli? podchwycił niecierpliwie Wojewoda.
— Iż — czekają Xięcia Janusza z przyjaciółmi, i będą stawić Xiężnę zdrową na ciele i umyśle, dozwalając jéj wyrzéc to, czém ją P. Bóg natchnie, w niczém ją nie siłując i