Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 3.pdf/194

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
188

będę y krokiem cie nie odſtąpie, aż grzechu dopełniſz. Y ſwiąthy rzekł:
— Aboż thak nagi wnide na poſmiewiſko do goſpody?
Abowiem już go była blizkość ſwyata myſlami y wſtydem ſwiatowym owionęła, a ſzathan cieſząc sie rzekł mu:
— Oto odziene cie w ſzaty bogate y dam ci trzoſ w paſie ze złotem, abyś za grzech twóy zapłacił.
Y tak ſie ſtało, że on ſwiąthy wſzedł do gospody upokorzony, myſzląc o upadku a wielkiem nieſzczęſciu ſwoym. Y byli tam kupce, którzy za ſtołem ſyedzieli y pili y innych ludzi różnych wyeile, yako więc bywa w goſpodzye, kedy różnego narodu ſchodzi ſie ciżba, a każdy w nij pan, kto