Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 3.pdf/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Prosiłbym W. X. Mości o potrzebne papiéry.
— Do Archiwum! zawołał Xiąże Janusz, niech ci wydadzą —
— WMość, rzekł do drugiego, jedź po Xiędza Prokopa —
— Natychmiast?
— Téj chwili.
Skinął, odprawił, a sam usiadł pisać. Po krótkiéj chwili, miotany widoczną niespokojnością, wyrwał się z komnaty i przebiegłszy Zamkowe sale, udał się pod drzwi pokoju żony.
Nadstawił ucha i słychać było głos Teressy odmawiającéj modlitwy, za którym Xiężna osłabionym, stłumionym głosem, powtarzała je powolnie.
— Módlmy się za nieprzyjaciół naszych czytała Teressa.
— I za tych co nas obrazili.
— I za tych, powtórzyła Xiężna, którzy nas zdradzili i uwiedli — Przebacz im Panie. Przebacz jemu!
Umilkła.