Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 3.pdf/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
135

i klęcząc pili Xiążęce, podrzucali czapki do góry, wrzeszczeli na całe gardło
— Vivat Kasztellan! vivat!
Xiąże dziękował.
— M. Xiąże, zawołał na głos slachcie z Nowogródzkiego — Wszyscyśmy Twoi, gdzie rozkażesz pójdziemy. Każesz drugi rokosz zrobić zrobim, każesz iść z sobą, pójdziém choćby na Araby, każesz rąbać na Sejmikach, porąbiemy, sądzić, osądziemy, slachta Twoja.
I znowu puhary i znowu vivaty — Radziwiłłowskiego domu!! Braci slachty! Pod oknami stoją moździerze, bij w moździerze i kotły — Vivat!
Wystrzelono.
Chora Xiężna porwała się z łoża, na którém usypiać zaczynała —
— Co to jest zawołała — co to jest, strzelają, biją się! — Chodkiewiczów obiegli — Krew się leje, wojna między braćmi! Na Boga, jam przyczyną! o mnie się biją!
— Xiężno, przerwała Teressa — co za sen okropny — nikt się nie bije —
— Słyszałam strzelanie!

12*