Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 2.pdf/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Że wszystko w kamienicy gotowe, strzelnice wykute w murach.
— A zkąd działa pobrali?
— Tego nie wié — Ale powiada, że Barberjusz jakiś tam ich Francuz zapewnia, iż lepiéj mu stokroć będzie bronić się w kamienicy, niż nam napadać i szturmować, bo wojska nasze wszystkie się w ulicę nie pomieszczą, a po jednemu z kolei podchodząc hufce, z dział wybite być mogą,
— Alboż to na to niéma rady? odparł Xiąże, nim oni działa po raz drugi nabiją, my wrota wyłamiem.
To mówiąc ruszył z pogardą ramionami i dodał.
— Wiész Tomiło, ile Chodkiewicze, po kupcach ołowu i prochu pożyczyli albo piéniędzy.
— Ołowu i prochów a saletry nie wiém wiele, a piéniędzy ilem się dowiedział kilkaset kop. Te wszystkie poszły na wojsko —
— Przynajmniéj się wycieńczą, zawołał Janusz — choć im wszyscy pomagają — ! Król Je-