Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 2.pdf/165

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    myśléć muszę. Dokoła mnie wojna, oręże, postrach! Gdzie spójrzę żołniérze, wojsko, działa, co posłyszę to straszne i przerażające! Powiedzcie mi Stryju, jakże mogę być szczęśliwą, spokojną, jak nie mam niszczéć? A gdy pomyślę jeszcze, żem temu wszystkiemu przyczyną — ja! A! Stryju, to nad siły dziecięcia! nad siły moje! Na Boga. —
    — Ależ Xiężno, nie lękajcie się tak bardzo. Nic Wam się nie stanie!
    — Alboż ja się lękam o siebie? odpowiedziała Zofja. Ale ta wojna, ta wojna!
    — Jeszcze się nie poczęła i my jéj poczynać pewnie nie będziemy.
    — Dla czegoż takie uzbrojenia?
    — Na przypadek — dla obrony, odpowiedział Kasztellan. Widząc opasujące dokoła Wilno wojska Radziwiłłowskie, trudno abyśmy i my nie pomyśléli o sobie.
    Xiężna zamilkła, potarła ręką po czole i spuściła oczy.
    — Pamiętacie ostatnią naszą rozmowę, rzekł po chwili Kasztellan.
    — Nie mogła mi wyjść z pamięci, cicho