Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 2.pdf/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Któżby zgody i pokoju nie pragnął, odpowiedział Biskup — byleby tylko do osiągnienia były.
Spójrzał na Rektora; O. Garsias potrząsnął głową, spuścił oczy.
— Jak sądzicie Ojcze, da się tu co zrobić?
— Powaga listów Królewskich wielka, rzekł Rektor, wybór pośredników wysokie światło J. K. Mości okazuje. Mógłże im lepszego obrać wodza nad W. Xiążęcą Mość? Ale —
— Jest, ale —
— Jak we wszystkich rzeczach ludzkich.
— Trudności! mało nadziei?
— Trudności wielkie, jeśli wolno o tém przed W. X. Mością mówić, nadzieja zawsze w Bogu!
— Sądzicież, iż którakolwiek strona skłania się więcéj do zgody?
— Obie mocno rozjątrzone, obie nienawiścią ku sobie pałające — Jeśli kto, to Chodkiewicze dalecy od zgody! P. Kasztellan Wileński obrażony do żywego, Jan Karol Starosta Żmudzki dumny i niedarowujący uraz nigdy