Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 1.pdf/54

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jących na dworze Cbodkiewiczów, do ich familji zdawna przywiązanych. Z cichego jednak obejścia przyjezdnych widoczném było, że ktoś ze znakomitszych w pałacu mieszkał, choć nie sam Jan Karol. Zsiedli z koni przybyli, oddali je hajdukom i masztalerzom, a kazawszy pozdejmować tłumoczki, udali się za dozórcą pałacowym, który zszedł był z pękiem kluczów na spotkanie, a teraz prowadził ich po wschodach stromych do mieszkania im wyznaczonego na górze.
Przed niémi niósł w latarni świécę młody chłopak posługacz, za którym ciężko stąpając siwy Pan Dozorca postępował, a za nim dopiéro Pan Barberjusz i inni przyjezdni drapali się na górę.
— Czyż tu moja kwatera? spytał wreście znużony długą podróżą Francuz nieco z cudzoziemska. Tak wysoko? Dozórca obrucił się i do lisem obszytéj czapki przyłożywszy rękę, odpowiedział:
— Innego niéma, wszystkie zajęte, zamówione lub założone bronią i amunicją, albo dla przyjaciół P. Starosty pozapisywane, te