Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 1.pdf/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przeciw któréj już stawać zaczynały pokątne współzawodnicze, chérlające, póki ich opatrzywszy się Monopolium, jedném machnięciem ręki nie zabiło. W dolnych Ratusza izbach były kramy także, sklep win miejski i skład towarów. Tu była waga i zabojnica wosku, na górze izby obrad i sądów wójtowskich, w których błogiéj pamięci Augusta portret jedyną stanowił ozdobę. Tam także znajdowały się archiwa i skarbce miejskie pod kilką zamkami, od których klucze dźwigali za pasem panowie Burmistrze. Na wieży zégarowéj wybijał godziny półzégar, a niżéj galerja żelazna przeznacona była dla muzyki, która w wielkie święta grywała dla ludu dzień i noc wesołe melodje narodowe.
W rynku mieszkali kupcy; było też kilka Cerkwi Ruskich; na lewo skromna na piętrze kamienicy staréj Piacionka, na prawo Cerkiew Sw. Mikołaja zasłoniona domostwy, niewidna z ulicy, któréj tylko wierzchołek wyglądał ku niebu. Istny obraz stanu ludzi, którzy do niéj uczęszczali. Bliżéj jeszcze był stary, opuszczony Zbór Ewangelicki. W tyle za