Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 1.pdf/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


że w takiém położeniu, w jakiém my jesteśmy, byłoby dla nas upokorzeniem, upodleniem ostatniém, byłoby pociechą nieprzyjaciół naszych, gdybyśmy Cię im oddali. Lecz Bóg to tylko widzi i wié, jak się wszystko skończy, Bóg to może odmienić. Zresztą w umowach naszych stoi, że bez Waszéj woli i zgodzenia się Xiężno, oddać Was nie możemy, że przymusem tego nie uczynim. Oni się trzymają umowy i my jéj nie odbiegamy. Potrzeba więc, abyście Wy, Wy sami, gdy tego będzie potrzeba, powiedzieli Xięciu Januszowi, że jego być, nie możecie — nie chcecie —
— Kto? ja? zawołała Xiężna Słucka porywając się, żebym ja to jemu powiedziała, kiedy co innego myślę! Na cóż? dla czego? Alboż wy nie jesteście mi opiekunem, alboż nie macie władzy nade mną, żebyście tego i beze mnie rozstrzygnąć nie mogli. Na cóż ja to mam mówić?
Kasztellan przejęty głosem młodéj dziewczyny stał i milczał. Odpowiedzi mu brakło, a raczéj przejął się był jéj położeniem i nie-