Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 1.pdf/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wać moje przywiązanie, szacunek do śmierci, — i to uczynię.
Kasztellan ruszył ramionami.
— Dla saméj Was, rzekł, trzeba, abyście się tego pozbyli, co zowiecie Waszą skłonnością dla Xięcia Janusza. Połączenie z nim jest rzeczą niepodobną. Im więcéj on się o nie dobijać będzie, tém ono niepodobniejszém się stanie. Im srożéj nalegać zechce, tém nas więcéj zajątrzy: pozbądźcie się więc tego, co Wam tylko młode lata zatruć może.
— Nigdy — odpowiedziała Xiężna — Lecz nie myślcie, dodała, aby to winne dla Was posłuszeństwo naruszyło — I to nigdy — i to — nigdy
— Jakże to oboje pogodzić z sobą potraficie?
— Bóg to uczyni, a ja nie wiém jak — powiedziała Xiężna. Będzie jak On rozkaże i zrządzi.
— Posłuchajcie mnie jeszcze — rzekł Kasztellan; nie wątpię że się to odmieni. Tym czasem wymagam po Was Xiężno, rzeczy, którąście już sami za słuszną uznali. Pojmujecie,