Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 1.pdf/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przybędzie, będzie świadkiem i pomocą przeciw tylu.
Jezuita stał jeszcze, potém nizko się ukłonił, po raz, po dwa i po trzy wyrzekł solennie.
— Laudetur Jesus Christus.
I wyszedł.
Kasztellan rozkazał zajechać kolassie i niespokojny, wdziawszy na się szubę sobolą, karmazynowym axamitem okrytą, z długiemi po pięty rękawami, czekał koni, których wkrótce tentent usłyszał. Dworzanin oznajmił że konie stały, i Kasztellan wyszedł. U wrót czekała kolassa, skórą złoconą wybita i ćwiekami z główki złoconemi. Koła jéj były nizkie, siedzenie niewygodne.
W głębi siedział sam Kasztellan, woźnica w ferezji na przedzie, dwóch hajduków u stopni, kilku konnych dworzan jechali obok, kilku z tyłu; kozacy nadworni z przodu dla rozpędzania przechodzących, torowania drogi.
Kasztellan wydał rozkaz:
Do kamienicy Pana Starosty Żmudzkiego — I konie strojne w pukle pąsowych