Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 1.pdf/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Żadnéj, pilnują jéj Argusiém okiem, M. Xiąże, ledwie ją czasem z okna zobaczyć można i to chyba mimo jadąc. Spodziéwam się jednak, że Tomiło komunikację mi z Chodkiewiczowską kamienicą ułatwi, bo już coś począł.
— Pamiętaj tylko WMość, dodał Wojewoda, aby ten drągal i WX. Mości nie wplątał w co. Niechaj on robi, karku nadstawia swego, jakby to z własnego domysłu bez rozkazu niczyjego czynił, bo ci papiści gotowiby ztąd wziąść assumpt do szkalowania nas, że ich zdradą podchodzim. Co Radziwiłłom brzydkie i samo podejrzenie.
— Niech WXMość spokojny będzie o to. Ja mu dałem dobrą naukę, a to chłop sprawny, obrotny i przywiązany.
— Jak się jutrzejsze poselstwo powiedzie Bóg to wie — rzekł Wojewoda do stojącego ciągle za krzesłem Xięcia Janusza, ale niepłonną mam nadzieję, że skutek wziąść powinno; bo kiedy dwunastu poważnych i co najprzedniéjszych Senatorów przełoży tę rzecz, trudno by papiści nie wzięli tego do serca i do