Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 1.pdf/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


chęć Króla ku sobie, a skłonność jego ku Chodkiewiczom i Katolikom, postanowiła sama sobie wystarczać. W takich wyobrażeniach wychowany był i syn Xiążecy, Janusz, późniéj tak nieszczęśliwie sławny rokoszem, w którym wszczepiona już była niechęć ku Chodkiewiczom największa (będąca pono i najbliższą rokoszu przyczyną) ku katolickiéj partji nienawiść, ku religji panującéj pogarda; chęć poniżenia ich i zemsty.
Właśnie się był Xiąże Janusz przebudził i zawołał na sługi, porwawszy się z łoża wysłanego skórami miękkiemi, (jak pod ówczas było we zwyczaju). Izba, w któréj się to działo, była przestronna, sklepiona oknami ku kościołowi Ś. Jana obrócona, w większéj części makatami obita.
Tam i sam bogate rozwieszone były oręże, stały zbroje połyskujące, jakby tylko co z rąk płatnérza wyszły. U głów Xięcia stała naléwka srébrna złocista, miednica i kubek.
Zaledwie się z łoża młodzieniec pochwycił i przetarł oczy, klasnął w ręce na sługi i tupnął nogą w podłogę. Drzwi się otworzyły,