Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Nad modrym Dunajem.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


my, potem między rozmaitemi upadłościami i likwidowanemi po wielekroć efektami, które starał się rehabilitować i podnosić... co mu się niekoniecznie udawało; na ostatek w tym świecie, który nazwano półświatem bardzo niewłaściwie. Wszystkie doznane zawody, w młodym jeszcze wieku, uczyniły Rżewskiego dosyć zużytym i rozczarowanym, był pewien, że przeszedłszy tyle sensacyjnych dramatów, do dna już zbadał marność rzeczy ludzkich i serca niewieściego tajemnice...
Zjawienie się Anieli — stanowiło dlań epokę nową. Rozpoczęło się to od strachu jakiegoś i poszanowania chłodnego, a teraz doszło do uwielbienia. W Anieli znalazł po raz pierwszy kobietę, poważną, surową, o której szacunek i miłość warto się było dobijać, a dobić się ich nie było można inaczej, jak czemś poczciwem i szlachetnem...
Rodzące się uczucie uczyniło na samym panu Eljaszu niezmierne wrażenie, miało siłę odradzającą. Z dosyć płochego młodzieńca czuł się na sercu zmężniałym i sam w swych oczach godniejszym szacunku...
Stryj przypatrując mu się bliżej, postrzegł zmianę i uradował się nią, ale bardzo trafnie, o tem nie wspomniał synowcowi.
Usłyszawszy go w korytarzu podśpiewującego wesoło, pan August, który właśnie zaczytany był w dzienniku, zwrócił oczy ku drzwiom. Eljasz stał w nich uśmiechnięty...
— Wie stryjaszek z czem ja przychodzę? zapytał.
— Domyślam się po wyrazie twojego jasnego oblicza, kochany Eljaszu. Musisz albo iść od Słomińskich, alboś od nich odebrał wiadomość. — A co?
Eljasz się rozśmiał zarumieniony.
— No — rzekł — coś podobnego — ale klnę się, stryjciowi, że nie miałem myśli naprzykrzać się tam... i widzieć z kimkolwiek bądź... Chciałem tylko zapytać Fedorowicza, jak się ma stary. Tymczasem wy-