Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Nad Spreą.djvu/92

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    prawdopodobną, że będę musiał na kilka dni wyjechać do Lipska.
    — Po co? — zapytał Wolski...
    — Mam głupi interes studencki, nie warto i mówić o tem... Wrócę prędko, spodziewam zastać w dobrem cię zdrowiu... i może trochę ostygłego...
    Powtarzam ci — kochaj się — nie mam nic przeciwko temu — platonicznie!... doskonale. Nie platonicznie! wola twoja... eterycznie czy somatycznie — ale nie żeń się na miłość bożą nie mając grosza przy duszy i to z dziewicą, która może być kolekcyą doskonałości i kompendium wszystkich cnót, ale rasa inna, plemię odrębne. Niemka! Niemka! Niemka! człowiecze, niech cię to przejmie zgrozą i trwogą i da ci jasnowidzenie przepaści, nad którą stoisz!
    Więcej nie powiem! — Dobranoc!
    I drzwi zatrzasnął za sobą.