Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Nad Spreą.djvu/157

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    von Wolski-Riebe albo von Ribe-Wolski.
    I śmiać się zaczął.
    — W takim razie i Wolskiego przyjąć musi...
    Cylius ruszył ramionami. — Zdaje mi się, że już on tam jest i że mu z żoną dano drugie piętro w kamienicy... Tak! tak! Mówił mi o tem pastor... Wilhelmina odzyskała swą dawną władzę nad ojcem i matką...
    — Cieszę się z tego niewymownie — dodał garbus — bom widział tego biednego człowieka długo walczącego z niedostatkiem, z nędzą prawie, i tak znękanego, że mnie prawdziwa nad nim litość brała.
    — Daj Boże, aby i teraz z czem do walczenia nie miał — krótko i sucho dokończył profesor — ludzie całe życie walczyć muszą; życie jest nieustannym bojem...
    — Tylko nie dla was, szanowny profesorze!...
    — Jakto? — oburzył się stary — jakby go to obraziło... jakto? nie widziszże, iż walczyć muszę ze starością, któraby mnie chciała w niedołęgę przemienić, z władzami słabnącemi ciała i umysłu... z pannami, które chcą wyjść za starego, aby po nim wziąć spadek, i z tajemnicami świata i życia, do których myślą szturmuję.